Rozdział II
Oczami Austina:
Dezz umówił się z tą dziewczyną. Mamy iść do baru karaoke za pół godziny, lecz my chcieliśmy iść teraz. Do teg baru jest jakieś 2 minutki stąd więc spokojnym kroczkiem omijaliśmy stragany, aż doszliśmy na miejsce. Nikogo tam nie było. .. A jednak przy fortepianie siedziała ta dziewczyna. Weszliśmy po ciuchutku.
Zaczynała grać. Jej zgrabne palce delikatnie poruszały się po klawiszach. Dzwięki układały się w wesołą piosenkę Coco Jones-What I Said. Jej usta zaczęły się ruszać i wydały przepiękny, fajny, egzotyczny dzwięk.
Ok here we go!
Gather all around you don't wanna miss this show
If you don't know it's about
To get serious
My energy can make you delirius
Take a chance if you're curious
Follow my lead up outta your seat
We're to p-a-r-t-y-!
Y'all ain't seen nothing like this
Ultimate non-stop excitement
My fire technique is about to
Blo-o-ow your mind
- Ty fajnie śpiewasz! - Krzyknął Dezz. Dziewczyna na dzwięk tych słów niefortunnie spadła ze stołka.
- Ałć! - Krzyknęła. Szybko do niej podbiegłem i pomogłem wstać.
- W-w-wy tu cały czas byliście? - Zapytała cała roztrzęsiona. Widać było, że się wstydzi.
- Tak od początku do końca! - Rzekła rozbawiona Trish.
- Ale my nie po to....? - Powiedziała Ally lecz przecież nie wiedziała jak ta dziewczyna ma na imię!
- A tak! Jestem Karin Valentine. - Powiedziała dziewczyna masując nadgarstek.
- Chodzi Nam o to, że Dezz wysłał moją piosenkę i to nie on śpiewał - Powiedziałem jak nigdy nic. Dopiero po chwili zrozumiałem to co wypowiedziałem.
- Stary! - Krzyknął Dezz. Karin powoli odsuwała się od Nas. Zdziwiona.
- Karin? - Zapytała Ally. Karin spojrzała na mnie i pobiegła w stronę garderob.
- Zranicie każdego. - Przyznała Trish. Na je twarzy zaościł diabelski uśmieszek.
- Idę za nią. - Powiedzaił Dezz. Spojrzałem na niego błagalnie.
- Chceż z nią porozmawiać czy tylko bardziej zranić? - Powiedziałem i skierowałem się ku garderob.
Szłem wzdłuż korytarza. Wszystkie drzwi były pozamykanie tylko jedne uchylone.
- To już wiem! - Szepnąłem. Uchyliem bardziej drzwi i zobaczyłem Karin siedzącą przy fortepianie.
- Możemy to omówić? - Zapytałem. Dziewczyna odwróciła głowę w moją stronę.
- Możemy za pomocą muzyki? - Zapytała otwierając klapę od fortepiany pokazując klawisze.
- Jasne. - Powiedziałem i usiadłem obok niej. Jej palce zaczęły ruszać się po klawiszach tworząc
smutnawo-radosną melodyjkę. A może bardziej pytającą? Wsłuchiwałem sie i też przyjączyłem moje palce do klawiszy. Dziewczyna zaczęła śpiewać:
Karin:
Wciąż w mojej głowie są pytania. Czy ty na pewno zrozumiałeś
słowa które przed chwilą powiedziałeś? Powiedz mi czy mam odejść czy zostać i cię wysłuchać.
Czy powiesz mi prawdę czy znowu razem z nim okłamiesz?
Austin:
Wiem, że jesteś zmieszana, wiem, że masz pytania.
Rozumiem, że brzmi to głupio, ale to prawda. On cię okłamał ten gos to ja
Powiem ci, że moje słowa w piosence były o kimś a Dezz to wykorzystał.
Karin:
Czy pod waszą maską kłamst kryją się fajny chłopacy, czy
po prostu zamierzaliście sie bawić mną i sędziami?
Austin:
Jesteśmy zupełnie inni! To pod wpływem wstąpiło! A z nikim bawić się nie chcemy,
chyba, że w chowanego z lampą Dezzego!
Karin:
Czyli kiedyś może być "Ty i Ja" ? Oczywiście najpierw pokaż prawdę, udowadnio czym ty jesteś warty.
Zaśpiewała i przerwała grę. Spojrzała w moje oczy. Uśmiechnąłem się i przytuliłem ją. Czułem się jakbym trzymał w ramionach kruchą istotkę która potrzebuja ochrony od zła.